Przeglądane przez
Kategoria: Opowiadania z oślej ławki

Rozdział 24. Anakonda i kolejny szok

Rozdział 24. Anakonda i kolejny szok

Próbowałem wiosłować, ale nie mogłem zsynchronizować ruchów. Kolejna trauma w ciągu krótkiego okresu czasu odcisnęła na mojej psychice swoje piętno. Osioł, swoim zwyczajem, w sposób bezczelny skomentował zaistniałą sytuację. Stwierdził, że jestem wyjątkowym szczęściarzem. Nie dlatego, że nie zostałem pożarty…

Rozdział 23. Wyprawa – marzenie o miękkim lądowaniu

Rozdział 23. Wyprawa – marzenie o miękkim lądowaniu

Pełen traumy, zupełnie ubezwłasnowolniony, mknąłem w dół. Prawie, że przestałem to fizycznie odczuwać. Moja psychika, jakby przyzwyczaiła się do okoliczności. Nic nie stanęło mi przed oczami. Żaden obraz z mojego dotychczasowego życia. Sam zgodziłem się na udział w ekspedycji i świadomie podjąłem ryzyko. Oto finał mojego zapalczywego pomysłu.

Rozdział 20. Wyprawa – przygotowania – przewartościowanie

Rozdział 20. Wyprawa – przygotowania – przewartościowanie

Moja wyobraźnia pokazała mi balon wypełniony jakimś nieco zatęchłym gazem – powiedzmy, śmierdzącym powietrzem. Ów balon nie ma szansy na zanurzenie się pod powierzchnią. Ciągle wmawia sobie, że w przyszłości, może nawet niedługo, zrobi rachunek sumienia, stanie w prawdzie i zmieni swoje życie. Ale jeszcze nie dzisiaj, bo teraz…

Rozdział 19. Wyprawa – przygotowania – Natalia

Rozdział 19. Wyprawa – przygotowania – Natalia

Ona czuje się teraz jak rozbitek, który walczy o przetrwanie. Prawnik u którego odbywała staż, Jan Kowalski, nie przedłużył jej kontraktu. Nie miał takiej możliwości, bowiem pozbawiony na czas jakiś czucia, nie był fizycznie w stanie zrobić cokolwiek. Nie zrozumiałem o czym mówi.

Rozdział 17. Wyprawa – przygotowania – początek

Rozdział 17. Wyprawa – przygotowania – początek

Kiedy Osioł wyszedł do kuchni, nogi się pode mną ugięły. Zdałem sobie sprawę, w co się pakuję. Zrobiło mi się słabo. Usiadłem na podłodze i zachciało mi się płakać. Poczułem się słaby. Potrzebujący opieki, najlepiej matczynej. Nie miałem na to jednak nawet najmniejszej szansy. Chciałem wstać, ale moje ciało odmówiło posłuszeństwa.

Rozdział 16. Asystentka prawnika i wyprawa, która ma mnie uratować

Rozdział 16. Asystentka prawnika i wyprawa, która ma mnie uratować

Dopiero pod koniec spotkania przedstawiła to, co było jego istotą. Moja żona ruszyła z pomocą ofiarom lawiny błotnej. Wraz ze zwerbowanymi tubylcami popłynęła w górę jednego z dopływów rzeki Jurua i słuch o nich zaginął. Brak jakiegokolwiek kontaktu do kilku dni jest niepokojący. Nie ma połączenia telefonu satelitarnego, ani też lokalizacji GPS.

Rozdział 15. Ucieczka ze schematu i gorzki smak klęski

Rozdział 15. Ucieczka ze schematu i gorzki smak klęski

Najpierw pojawił się smutek, by wkrótce przerodzić się w apatię. Poczułem się zrezygnowany. Obojętność rosła i rosła, jak nadmuchiwany balon. W końcu opanowała całe moje wnętrze. Siedziałem w bezruchu, tępo wpatrzony w ścianę. Pomyślałem, że już nic nie jest w stanie mnie ucieszyć.