XXIV. SADU, część 4 – Aktywność fizyczna

XXIV. SADU, część 4 – Aktywność fizyczna

Nie da się ukryć, ze człowiek składa się z ciała. Jeśli tego nie widać w lustrze, to znaczy, że stał się duchem. Po uporaniu się ze stresem i przyzwyczajeniu się do racjonalnej diety, zastanówmy się nad pozostałymi wymogami naszego organizmu. Dla równowagi psychicznej, konieczne jest także zadbanie o funkcjonowanie somy (ciała). Człowiek przyzwyczajony jest do ruchu, w którym pracują mięśnie, układ krążenia i pozostałe narządy wewnętrzne. Dotleńmy organizm, dzięki czemu poprawimy jego funkcjonowanie. Znajdźmy czas na ćwiczenia fizyczne, a nasze samozadowolenie wzrośnie. Wzrośnie też prawdopodobieństwo pozostawania w dobrym zdrowiu.

Podobno człowiek pierwotny, w poszukiwaniu pożywanie, codziennie przemierzał blisko 20 kilometrów. Badacz, który doszedł do takich wniosków, prawdopodobnie postanowił żywić się przez czas jakiś darami leśnego runa… Osobiście wierzę, że cześć prawdy w tym jest. Wyjątkiem było pewnie upolowanie mamuta – wówczas całe plemię nie ruszało się z miejsca przez wiele dni i wszyscy się zaokrąglili. Ale o tym przychodził czas na korzonki. Taka zróżnicowana, harmonijna dieta.

W naszych czasach, kiedy nie musimy poszukiwać jagód i grzybów, ani też ryzykować spożycia nie badanego przez weterynarza mięsa mamuta. Nie musimy uganiać się za jagodami, ale mamy do wyboru dużo innych możliwości ruchu. Rower, rolki, skakankę, ćwiczenia gimnastyczne, basen, czy nawet długie spacery. Każdy może wybrać to, co lubi. Każdy może sobie dopasować coś, co będzie zgodne z jego możliwościami kondycyjnymi i wiekiem. Nie ma tu żadnych wymówek. Ludzie, którzy nie ćwiczą, często uzasadniają to brakiem czasu, ale na to też jest rada.

W rozdziale „Plan – projekt zmian” podaję gotowy przepis jak wygospodarować czas na niezbędne aktywności – felieton ten opublikuję wkrótce.

Bardzo lubię jazdę na rowerze, spacer z kijkami, pływanie wpław, pływanie łódką, kajakiem, jazdę na rolkach. Muszę się co prawda często zmuszać, aby przerwać aktywności kanapowe, ale dla większości ludzi, to nic nowego. Zaplanuj aktywności fizyczne jako NAJWAŻNIEJSZY PUNKT DNIA. Wstań i zacznij. Co bowiem lepsze: godzina ruchu, czy 24 godziny inwalidztwa?

Ćwiczeniem, które bardzo mi pomogło zarówno w zrzuceniu wagi, jak i wzmocniło moją psychikę (upór) jest „szóstka Weidera”. Zestaw codziennych aktywności obliczony jest w przybliżeniu na miesiąc. Kiedy byłem w połowie, o mało nie stchórzyłem, ale na szczęście (choć nieco przypadkiem), dotrwałem do końca. Nawet wyjazd w delegację, za granice kraju nie był wymówką. To, co mi pomogło, to informacja rozpropagowana przez moją córkę na Facebooku na temat moich postępów. Byłem wówczas na 14 powtórzeniach (maksymalna ilość to 24), co zabierało mi około 35 minut. Miałem już dosyć wysiłku, ale kiedy wszyscy znajomi mojej córki (w tym spora liczba moich znajomych, w tym kuzynów) dowiedzieli się o moim samozaparciu. Wtedy przestałem zastanawiać się nad rezygnacją i ostatecznie dotrwałem do końca. Ze wstydu bym się spalił, a ponadto nie chciałem ryzykować krytykanctwa młodej kobiety. W połączeniu z dietą dało to bardzo dobre efekty – zmniejszyłem wagę straciłem wystający brzuch i znacznie poprawiłem kondycję. Udało się.

Aktywności fizyczne, jak uprzednio wspomniałem, powinny być dopasowane do naszych możliwości. Wówczas, powstające w wyniku wysiłku endorfiny daczą poczucie zadowolenia. Bądźmy uparci i nie rezygnujmy, najlepiej z codziennego (minimum to cztery razy tygodniowo) godzinnego wysiłku. Jeżeli wytrwamy w tym postanowieniu przez trzy tygodnie, jest szansa, że stanie się ono nawykiem.

Bardzo dobrym rozwiązaniem jest fitness club, gdzie możemy ćwiczyć pod okiem trenera. Wiele osób jednakże przedkłada aktywności za świeżym powietrzu nad siłownię, czy nawet basen – wśród tych wielu, jestem także i ja. Niektórzy ćwiczą codziennie, niezależnie od pogody.

Szczególną uwagę należy zwrócić na skalę wysiłku i czas treningu – nie dopuszczajmy do przetrenowania, jest to bowiem groźne dla zdrowia. Kilka lat temu, gdy w sposób bardzo ambicjonalny podszedłem do ćwiczeń siłowych (bez nadzoru trenera, co było błędem zasadniczym), niestety uzyskałem efekty negatywne: wzrosło mi ciśnienie krwi, pojawiło się zakwaszenie organizmu, zaś waga nawet nie drgnęła, pomimo podnoszonych codziennie kilku ładnych ton (ćwiczenia na atlasie) żelastwa. Zbyt intensywny wysiłek, szczególnie dla osób w wieku średnim i starszych wiąże się z ryzykiem nagłych incydentów medycznych, na co szczególnie trzeba uważać. Wykonując ćwiczenia gimnastyczne, zagrożenia raczej nie występują, ale osoby mające problemy zdrowotne, przed podjęciem tego wyzwania powinny najpierw zgłosić się do lekarza. To niby takie tam, wiadome wszystkim mądrości, ale przypominając sobie, piszę przy okazji do wszystkich.

Nie zawsze wszystko wszystkim się udaje, zwykle przez złe planowanie i brak wytrwałości. Pewien mężczyzna z wyraźną otyłością (ważył 200 kilogramów), postanowił schudnąć. Zaczął spacerować, później próbował biec truchtem, ale złośliwy chodnik wystawił jeden ze swoich betonowych elementów i nasz bohater klapnął jak długi. Samodzielnie nie potrafił się podnieść, ale z pomocą pośpieszyli bywalcy pobliskiej knajpy. Trochę było śmiech i trochę troski, wyrażanej po trosze w nieparlamentarnych słowach. Upadek był zamortyzowany tak dobrze, że nawet nie poobijany, poczłapał do domu, gdzie zemścił się na swoim losie. Zjadł 14 porcji rosołu i 14 porcji kurczaka przygotowanych na obiad dla turystów, w prowadzonym przez jego żonę pensjonacie. Chyba poczuł się lepiej… w każdym razie pozostał ze starymi nawykami. Po cóż ryzykować, skoro „łatwa nagroda” jest na wyciągnięcie ręki. Jej konsekwencje nadejdą wkrótce, to pewne.

Wracając do tematu – aktywność fizyczna to jedna z funkcji naszego ciała. Jej brak często doprowadza do dysfunkcji pracy narządów wewnętrznych, niesie zagrożenie pojawienia się chorób cywilizacyjnych (np. nadciśnienie, cukrzyca, otyłość) i stanów depresyjnych. Bardzo ważne jest dopasowanie aktywności fizycznej do naszych możliwości, nie tylko związanych z naszym wiekiem i kondycją – najlepiej gdybyśmy robili to, co lubimy.

To co, podnosimy się z kanapy? Nie che mi się. Może od jutra? Muszę się zastanowić. Jak pisze Mrożek: „Jutro to dziś, tylko, że jutro.” Jeśli nie już, to prawdopodobnie nigdy. A człowiek zbudowany jest z ciała, w którym, o ile materiały zapasowe stanowią większość, to znaczy, że to jest tłuszcz. Tkanka tłuszczowa funkcjonuje jak organ i domaga się „jeść!” Jeżeli odmówimy, to nas męczy, jeśli nie odmówimy, to sami się zamęczymy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *