I. ZIARENKO NADZIEI

I. ZIARENKO NADZIEI

W otaczającym nas świecie jest dużo wspaniałych rzeczy. Możemy je dostać, pod jednym wszakże warunkiem: musimy najpierw je zauważyć. Jeżeli zdołamy to zrobić, możemy je brać, za darmo…

Można zobaczyć to, czego nie widzimy i usłyszeć to, czego nie słyszymy. Poczuć dotyk spełnienia. Należy jednak pamiętać, że z dnia na dzień nie staniemy się ideałem. Taka zmiana to będzie sztuczna poza, która ostatecznie nas unieszczęśliwi. Potrzeba wytrwałości i wewnętrznej, stopniowej metamorfozy, czego można dokonać zaczynając od zrozumienia samego siebie. Chcę tu dodać, że każdego z nas jest na to stać.

Dążenie do szczęśliwego, spełnionego życia nie polega jedynie na podejmowaniu coraz to nowych wyrzeczeń. Takie postępowanie szybko doprowadzi do zniechęcenia i zaniechania przemiany. Należy korzystać z życia i cieszyć się nim, także podczas osiągania wyznaczonych celów.

Życie ma być przyjemne i powinniśmy czerpać z niego garściami. Najpierw musimy zastanowić się nad priorytetami: co ma dla nas wartość najwyższą, co jest dla nas najważniejsze. Zwykle żyjemy w oparciu o pewien schemat, stereotyp, który niedostrzeżenie wpisał się w nasze życie. Mam nadzieję, że opracowana przeze mnie metoda pozwoli właściwie ocenić, czy to do czego dążymy, rzeczywiście jest najcenniejsze. Ufajmy, że uda nam się zauważyć coś znacznie wartościowszego od dotychczasowych osiągnięć – jest to warunek konieczny, dla podjęcia decyzji o dokonaniu zmian w naszym dotychczasowym postępowaniu. Zmiana priorytetów nie będzie wówczas postrzegana jako trudne wyzwanie.

Jak postępować, aby odnieść sukces, aby osiągnąć cel? Jak żyć, aby czuć się spełnionym (szczęśliwym) i przy tym mieć szanse na to, aby stać się zamożnym. Co powinniśmy zrobić? Aby odnaleźć odpowiedź na to podstawowe pytanie, najpierw należy poznać samego siebie.

Tak więc, aby żyć w pełni, aby żyć zgodnie z naszą naturą, należy ocenić swój aktualny stan. Musimy rozpoznać, co jest naszym obciążeniem i w następnym etapie pozbyć się tego wszystkiego, co hamuje nas w dążeniu do spełnienia.

Proponuję, aby zajrzeć w głąb siebie i dokonać autoanalizy. Po pozbyciu się balastu, zauważymy wiele niedostrzeganych obecnie rzeczy, które mają sens. Dopiero wówczas ukażą się nasze rzeczywiste potrzeby. Jak już je poznamy, pozostanie tylko wyznaczenie celu i dążenie do jego realizacji.

Czy to prawda, że znamienita większość ludzi powinna dokonać w swoim życiu rewolucji, aby móc funkcjonować zgodnie z własną, rzeczywistą naturą? Każdy musi ocenić to sam. Mnie była potrzebna mała rewolta. Nie można pozwolić, aby strach przed ewentualnymi konsekwencjami nieudanej próby nas sparaliżował. Zmiany jednakże należy dokładnie zaplanować i przemyśleć. W takim wypadku zwykle wychodzą one na dobre.

A zatem znajdźmy czas aby zastanowić się nad priorytetami, nad tym, co jest najistotniejsze. Warto ustalić sobie hierarchię wartości, aby dążyć do tego, co jest istotne. Weryfikacja priorytetów wymaga odwagi (nikt się z nią nie rodzi). Zdobywa się ją pokonując lęki, pomimo odczuwalnego strachu i obaw. I znowu – aby to osiągnąć, zanurzmy się w swoją osobowość, gdzie być może odnajdziemy to, co jest ukryte pod płaszczem rytuału naszego bytu, to czego się znaleźć nie spodziewamy.

Ludzie, którzy potrafią zdobyć się na otwartość, szczerość w działaniu, na bycie sobą zgodnie z własną naturą, oni mają szanse czuć się spełnionymi. Pozostali oszukują samych siebie, aby przetrwać – niestety, ci są w większości. Wszechobecny konformizm i często wynikająca z niego bylejakość pozwalają na wegetację, ale zabierają życie.

Zadałem sobie pytanie: czy to możliwe, żeby znaleźć motywację?, szczególnie w okresie, gdy młodość już przeminęła? Kolejne próby oparte na wygodnictwie i braku zaangażowania stawały się kolejnymi porażkami. W końcu pomógł mi przypadek związany z własną nadgorliwością (inaczej ujmując z „chorą ambicją”, co opisuję w „Genezie dryfu”). Chcę podzielić się moim doświadczeniem, co da możliwość uniknięcia sytuacji, w której człowiek zostaje postawiony pod murem i walczy, bo nie ma innego dobrego wyjścia.

Jestem przekonany, że chcąc zmienić coś na lepsze, należy szczegółowo poznać to, nad czym powinniśmy pracować. W niniejszych rozważaniach oceny wszystkich ludzkich pragnień, poczucie spełnienia i szczęście zostają sprowadzone do wspólnego mianownika, jakim jest NAGRODA. To pozorne uproszczenie pozwala na dokonanie pomiaru dążeń, wyznaczenie konkretnych celów i znalezienie szansy na ich realizację.

W moim podejściu do zmian nie ma bezpodstawnego wmawiania (utwierdzania w przekonaniu) „dam radę”. Takie, proponowane przez niektórych trenerów postępowanie doprowadza do tego, że w końcu zaczynamy wierzyć w sukces, ale nie mamy do tego solidnych podstaw i ostatecznie przegrywamy. Rozczarowanie jest wówczas bardzo duże, co może doprowadzić do zniechęcenia do pracy nad sobą.

Człowiek musi wierzyć, mieć nadzieję, bo inaczej wycofuje się, traci sens życia. Aby coś zrobić, musi zaistnieć pozytywne nastawienie. Proponuję oparcie własnego „dam radę” na solidnym fundamencie. Wówczas z czystym sumieniem możemy krzyknąć „dam radę!”. Dodasz sobie siły, odnajdziesz pokłady pozytywnych emocji, wiary w siebie i odniesiesz sukces.

Kolejne działy poradnika – publikacje zaplanowane raz w tygodniu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *