22. Wyprawa – przygotowania – etap końcowy

22. Wyprawa – przygotowania – etap końcowy

W drodze na lotnisko Osioł zapytał mnie po raz kolejny, czy jestem zdecydowany na wyjazd. Ileż razy można pytać o to samo? Wyjaśnił, że nie tylko można, ale i trzeba. Człowiek ma prawo zmienić zdanie, wszakże pod warunkiem, że ma logiczne argumenty.

Dużo decyzji podejmowanych jest bez dokładnej analizy problemu. Często rozwiązanie to powielenie sytuacji podobnych, które już wystąpiły w przeszłości. W takich przypadkach, niestety robimy błędy, przysłowiowy diabeł bowiem tkwi w szczegółach.

Dużo decyzji podejmowanych jest również na podstawie zupełnie błędnych danych, które są nam podane przez reklamy i kontakt ze ludźmi oferującymi usługi i produkty. Przedstawiane cechy produktów są zwykle prawdziwe, ale czy sprzedający prezentują najważniejsze cechy produktu, czy też to, co może nas zachęcić.

Osioł najpierw mnie dosłownie usidlił, zmienił moje postrzeganie rzeczywistości. Otworzył mi oczy naprawdę czy też mnie zmanipulował? Po co miałby uciekać się do manipulacji? Jedyne, co przychodziło mi do głowy, to eksperyment, uzyskanie odpowiedzi na pytanie „jak zachowa się doświadczalny królik”. Odrzuciłem tę myśl. Poświęcałby się dla mnie najmując się do pracy jako drwal? Zdecydowałby się na niebezpieczną wyprawę, wciągając w to Karola Borsuka, naukowca i matematyka? Z drugiej strony, skora aż tak się mój przewodnik poświęca, to jaki ma w tym swój cel? Zapytałem go o to.

Odpowiedział, że jedzie ze względu na przygodę. To wyzwanie. Jest ryzykowne, ale jakże fascynujące. Ma już swoje lata i wyprawa do Amazonii może być już ostatnią podróżą w której może doznać niezapomnianych wrażeń. Dodał, że wycieczka może dla niego być ostatnią ze względu na wiek, ale też z powodu, jak to pięknie nazwał „braku możliwości przeżycia”. Uzasadnienie matematyka było podobne. Dwóch zwariowanych mężczyzn w wieku, powiedzmy średnim.

Uff, moje ryzyko jest podobne – moje ciało może na zawsze pozostać w południowoamerykańskiej dżungli i nikt nigdy nawet go nie odnajdzie, zresztą po co ktoś miałby go szukać? Żeby wyprawić pogrzeb z fanfarami dla męża poszukującego zbuntowanej żony, która nie wahała się go opuścić i próbowała okraść?

Jadę, bo jestem mężczyzną. Poczułem swoją siłę i postąpię tak, jak postanowiłem. Albo odnajdę swoją małżonkę, co jest chyba jednakże mało prawdopodobne, albo jej nie odnajdę i z czystym sumieniem będę mógł o niej zapomnieć. Co zrobię, jak ją odnajdę? Czy powiem że jest głupią, zarozumiałą babą, jak jeszcze kilka dni temu postanowiłem? Nie wiem. Może nic nie powiem. Ostatecznie wybieram się do deszczowego lasu ze względu na siebie samego. Na unikalną szansę na wyzwolenie się z podświadomych lęków, z resztek słabości i postrzegania świata w sposób opaczny, przefiltrowany przez manipulację współczesnego kapitalizmu. To jak przesadzenie rośliny do innej ziemi. Ależ to mądre…

Byliśmy tuz po odprawie, kiedy podeszła do nas młoda, zgrabna kobieta. Po chwili rozpoznałem Natalię. Z niekłamaną ciekawością w głosie zapytałem, dokąd się wybiera. Kiedy odpowiedziała, zamurowało mnie.

Natalia jedzie z nami. Zapewni grupie opiekę prawną oraz będzie sanitariuszką, jest po odpowiednich szkoleniach w tym zakresie i ma już kilkumiesięczną praktykę. Stałem jak słup soli, a ona udzielała wyjaśnień, uśmiechając się przy tym zalotnie.

Co ten Osioł sobie myśli. Musiał o wszystkim wiedzieć i nie puścił pary z gęby. Powinien był mnie poinformować i uzyskać moją aprobatę. Podjął decyzję bez konsultacji. Poza wszystkim, to wycieczka dal twardzieli, a dziewczyna jest raczej finezyjna i nie sądzę, że ma dobra kondycję. Zamiast dążyć do celu, będziemy zmuszeni jej pomagać. To kula u nogi. By się przydać.

Może jeszcze potrzebujemy kapelana, kucharza, krawca i grabarza? Ten ostatni, zdaje się mógłby się przydać najbardziej. Rozejrzałem się wokół, ale nikt do nas już nie dołączył.

Nie wytrzymałem i zapytałem kobietę, jaki jest jej cel, czemu do nas dołączyła. Czy ze względu na zemstę na swoim byłym szefie? Coś takiego słyszałem od niej kilka razy. Odpowiedziała, że „ten dupek” (czyli jej szef) już zupełnie jej nie interesuje i życie samo wymierzy sprawiedliwość „sukinsynowi”, to kwestia czasu. Ona jedzie ze względu na mnie. Jestem ciekawym przypadkiem. Chce poznać moje reakcje, kiedy będziemy w niebezpieczeństwie, kiedy będziemy śmiertelnie zmęczeni, kiedy, aby przetrwać, będziemy musieli ścisłe ze sobą współpracować. Jak wróci, to napisze o tym super powieść. Książka stanie się bestsellerem, a ona zyska sławę i pieniądze.

Oznajmiłem, że jeżeli w ogóle dotrzemy a indiańskiej wioski, to możemy nie mieć możliwości powrotu i zostaniemy tam na zawsze. Wówczas ona zmuszona będzie mnie poślubić i zgodnie z tubylczymi zasadami stanie się moją własnością. Nie zawaham się jej wykorzystywać na ile tylko się da. Mój sarkastyczny ton nie zraził Natalii, która spokojnie odpowiedziała, że może to nawet być nie najgorsze rozwiązanie. Na pewno lepsze, niż przejście przez życie w zamkniętym i zakłamanym światku, który tworzą prawnicy. Chyba praktyka w kancelarii dała się jej mocno we znaki.

Zaproponowałem, aby się wycofała, ale ona tylko pokręciła głową. Stwierdziła, że będziemy na siebie skazani. Poznamy się bardzo dobrze i dopiero wówczas możemy wzajemnie, dokonywać jakichkolwiek ocen. Tymczasem musimy być uczciwi i otwarci na siebie. Ta wyprawa to niełatwa wycieczka.

Nie wiem czemu los zsyła mi takie dziwactwa. Jeszcze bardziej niezrozumiałe było oświadczenie Osła, który stwierdził, że sam namówił Natalię na wyjazd. Po co? Żeby nam utrudniała całą akcję? Nic nie odpowiedział.

Prawie 4,5 godziny lotu do Lizbony, a po ty ponad 7,5 godziny do Fortaleza w Brazylii – to pierwszy etap podróży. Na obydru trasach Natalia miała miejsce obok mnie, zaś Osioł obok Karola, w drugiej części samolotu. Dlaczego on to tak zrobił? Złośliwiec jeden. Nie omieszkałem zapytać i zrobiłem to w obecności kobiety. Usłyszałem, że jestem najważniejszą osobą w naszej wspólnej eskapadzie i należy mi się obecność kogoś miłego. Matematyk i psychiatra zaś mogą chrapać – nie chcieliby mi przeszkadzać. Kłamał jak z nut. No tak, aby zahartować stal, trzeba są nagrzać do białości, po czym nagle zanurzyć w zimnej wodzie – tworzą się wówczas związki żelaza z innymi pierwiastkami, które są znacznie trwalsze os samego żelaza. Ciekawe jak będzie chał mnie schłodzić?

Natalia stwierdziła, że mnie rozumie i poprosiła, abym dał jej czas, a ona przekona mnie do siebie. Taki ma plan? Pogubiłem się w tym wszystkim. Kobieta jest dwa razy ode mnie młodsza, ładna, zgrabna, bardzo atrakcyjna, a ponadto inteligentna. Mogłaby zawrócić w głowie niejednemu Mister Universum. Chyba, że tu nie chodzi o stosunki damko – męskie. Jeśli nie o to, to o co? Także nie o pieniądze, nie jestem bowiem posiadaczem majątku, pięknej willi i jachtu. Klasa średnia, która w Polsce reprezentuję cechuje się dorabianiem przez całe życie, spłatą licznych kredytów, a na koniec rozdawaniem swojej krwawicy dzieciom. To wszystko dla mnie zbyt trudne. Nie przyszło mi nic konstruktywnego do głowy. Raz jeszcze dodała, że to wszystko, co mi mówiła o maszczeniu się i chęci odwetu, to nieprawda – wymyśliła to, aby zainteresować mnie swoja osobą. Zupełnie nie szkodzi, że ja mam do niej tak duży dystans – jest pewna, że to się zmieni.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *