Rozdział 21. Wyprawa – przygotowania – ostatnie wątpliwości

Rozdział 21. Wyprawa – przygotowania – ostatnie wątpliwości

W miarę postępów w przygotowaniu wyjazdu do Amazonii, moje zaangażowanie w wyprawę słabło. Właściwie, to już nie czułem potrzeby poszukiwania żony. Z każdym dniem, stawała się ona osobą coraz bardziej mi obcą. Sama wybrała sobie swój los, czemu więc ja mam się teraz angażować?

Nie czułem obaw przed nieznanym niebezpieczeństwem. Może to zabrzmieć dziwnie, ale jechać mi się po prostu nie chciało. Wolałbym zostać w kraju, dalej szkolić się u Osła, akceptować jego dziwne metody i dochodzić do przedziwnych wniosków. Częściej chodziłbym na teatralne próby. Może nawet napisałbym jakąś krótka sztukę. Flirtowałbym z Magdaleną – może by mnie wkręciła do redakcji i rzuciłbym swoją aktualną, nieciekawą pracę. Co interesujące, swoją pracę dotychczas uważałem za pasjonującą, dająca mi dużą satysfakcję. Owszem, szefuńcio, to stary nudziarz, koledzy jacyś mdli, wykonywane czynności może niezbyt frapujące. Odnosiłem jednakże sukcesy i to mnie cieszyło. A teraz, nagle przestało. Czyżby wpłynęło na to inne postrzeganie rzeczywistości – wszystko to, czego nauczyłem się ostatnio? Osioł stwierdził, że dopiero teraz widzę rzeczy takimi, jakimi są. W przeszłości żyłem w świecie ograniczonym, z czego nie zdawałam sobie sprawy. Jak koń z klapkami na oczach.

Magdalena wyglądała zmysłowo. Dopasowane spodnie i lekka bluzka podkreślały jej powabne kształty. Uśmiechała się do mnie zalotnie. Zrobiło mi się bardzo przyjemnie. Poczułem, że na mój widok jakby się rozluźniła. Przestała zwracać uwagę na scenę i zrobiła przerwę w próbie generalnej. Zaproponowała, abyśmy wraz z Osłem odegrali swoje role w premierowym przedstawieniu. Po nim, zastąpią nas inni aktorzy. Jej bardzo zależy, abym to ja właśnie zagrał w premierze wielskiego głupka. Moje aktorstwo napełnia ją pozytywnymi uczuciami. Tyle z argumentacji „dlaczego”.

Moja gra, moje aktorstwo. Według Osła zacząłem już samodzielnie myśleć. Mam własną hierarchię wartości i moralność zupełnie inna od tej, jaka miałem, gdy byłem śmietnikiem. Co prawda w moralności są jeszcze spore dziury, ale powoli zarastają. Na to trzeba sporo czasu.

Umówiłem się z Magdalena na kolację. Rozmawialiśmy o głupstwach, gdy nagle kobieta spojrzała mi prosto w oczy i powiedziała, żebym nigdzie nie jechał. Wycieczka jest niebezpieczna, cel enigmatyczny, a jego osiągnięcie wątpliwe. Ona by chciała pracować razem ze mną w teatrze. Mógłbym bardziej zaangażować się w aktorstwo, mam bowiem niewątpliwy talent. Pomyślałem, że „jak cię widzą, tak cię piszą”. Gdyby kobieta zajrzała do mojej duszy, może zmieniła by zdanie. Otrząsnąłem się nieco z kurzu zakłamania i inaczej patrzę na świat, ale po wyrzuceniu śmieci pozostała pustka. Ziejąca nicością dziura tektoniczna. To nie małe pęknięcie, czy rozdarcie, ale najprawdziwsza próżnia. Może dlatego bycie aktorem tak dobrze mi wychodzi. Całkowicie wzuwam się w rolę, w nową osobowość, która ma własne, indywidualne, pełne treści wnętrze. Jest wypełniona po brzegi oryginalnym bytem. Jej dążenia są transparentne, życie poukładane, proste, szczęśliwe. Nawet jeśli tą osoba jest wiejski głupek. Tak, ów niedorozwinięty umysłowo, a może tylko myślący inaczej chłopak, pastuch uganiający się po łące za krowami, jest spełniony. A ja jestem pusty. Chyba wolałbym być wiejskim głupkiem. Za dużo myślenia i poznanie prawdy o własnym, niezapełnionym naczyniu duszy jest bardzo przytłaczające. A zatem, głupek to gość, a ja pogubiony, marny inteligent – nie jestem godnym partnerem nawet dla pastucha.

Uświadomiłem sobie, że Magdalena patrząc na mnie widzi kogoś, kto w rzeczywistości nie istnieje. Mężczyznę silnego, dążącego do dobrze zaplanowanych celów, a może nawet idealistę, który odnalazł tą jedyną – właściwą dla niego drogę… Zagram na scenie swoja rolę, ale nie mam zamiaru grać jakiejkolwiek roli przed Magdaleną. To byłoby oszustwo, a w krótkim czasie także ogromna porażka. Skreśliłaby mnie na zawsze. To kolejny element na szali mówiącej „powinieneś pojechać do Amazonii, do dzikiej krainy, gdzie będziesz miał szansę na wypełnienie pustego naczynia swojej duszy”. Intuicyjnie wyczuwałem, że powinienem jechać. Racjonalnie, nie ma to większego sensu, jeśli celem jest odnalezienie mojej żony. Ale moja racjonalność jest dużo mniej ważna od emocji, które mnie powoli, ale bezustannie wypełniają. Pojadę więc na nie mająca sensu wycieczkę, bowiem jest to dla mnie szansa. Nie wiem jaka i w jaki sposób miałaby się spełnić. To nagle stało się nieistotne. Najpierw jednak zagram swoja rolę wiejskiego głupka, kogoś, kto mnie przewyższa swoją jednoznaczną, prostą osobowością.

Sala osiedlowego domu kultury mogła pomieścić 150 osób i wypełniona była po brzegi. Nie miałem najmniejszej nawet tremy. Wczułem się w swoją rolę doskonale – nagle zacząłem być nieco niedorozwiniętym, młodym chłopakiem, który postrzega otaczający go świat w sposób inny niż wszyscy. To postrzeganie jest unikalne, wyjątkowe, a przy tym proste. W chłopaku nie ma żadnego, zakłamania, żadnej gry. Nie ma w nim chęci wywyższania się, zdobywania, by mieć więcej niż inii, nie ma w nim ani krzty pychy. Ma swoje poglądy, spostrzeżenia i swoje marzenia. Pragnie mieć własnego konia, aby jeździć na oklep po łąkach i lesie. Chciałby mieszkać w leśniczówce i mieć taki sam mundur jak gajowy. I jeszcze duży zapas kartofli, skwarek i codziennie świeże mleko, które nastawiałby na skwaśniałe. Inni ludzie mogą się z niego wyśmiewać, to mu nie przeszkadza. Jeśli są głupcami, to tacy już pozostaną. Ciągle coś robią, albo o czymś zapalczywie dyskutują, albo się kłócą, albo gapia się w telewizję. Nie mają czasu na marzenia – po cóż im takie życie?

Po spektaklu, po kolei kłanialiśmy się publiczności. Dostałem najdłuższe, gromkie brawa. Magdalena była zachwycona moją grą. Przytuliła mnie mocno do siebie i ucałowała. Zachowała się tak, jakbyśmy byli parą narzeczonych. Raz jeszcze powtórzyła swoja myśl na temat mojego wyjazdu. A ja raz jeszcze, co prawda tylko w myślach, przyznałem jej rację. Logicznie myśląc, wycieczka nie ma większego sensu. Ale mnie, zdaje się logika opuściła. Rozbudowało się za to myślenie abstrakcyjne i zapalczywość. Nie odpuszczę. Pojadę. Może, gdybym został, nie byłoby to poczytane za tchórzostwo, ale sam w swoich oczach byłbym właśnie tchórzem. Osioł i jego bezdomny przyjaciel profesor, pojadą ze względu na mnie. Podejmą ryzyko w sprawie, która ma małe prawdopodobieństwo sukcesu. A może oni wybierają się do dzikiej Amazonii z powodów osobistych? Nie traktują wyprawy jako poszukiwawczej, tylko… podobnie jak ja jadą, żeby się sprawdzić. Chcą się przekonać o własnej wartości, albo też potrzebują lekarstwa dla swojej duszy. Czy zatem będziemy stanowić grupę trzech, zagubionych poszukiwaczy prawdy o sobie samym? Przekonam się niedługo.

Moje dzieci były pod silnym wrażeniem. Nie spodziewały się, ze potrafię być tak dobrym odtwórcą trudnej roli. Od momentu wyjazdy matki zmieniłem się bardzo. Teraz poznają zupełnie innego człowieka. Obydwoje myśleli, że jestem jak przysłowiowe ciepłe kluchy. W rzeczywistości okazałem się być obdarzonym talentami twardzielem. Pozory…

Owszem, skorupa twarda, ale ledwie co uchylona, a środek pusty. Syn poradził mi, abym się z matką rozwiódł. Pomogą mi udowodnić jej winę. Są zdeklarowani. Kiedy odarłem, że się zastanowię, pokręcili tylko głowami. Nad czym tu się zastanawiać? Ona mnie skrzywdziła, a ja… czyżbym miał jeszcze jakąś nadzieję? Zastanowiłem się, co w takiej sytuacji zrobiłby wiejski głupek. Pewnie dosiadłby swojego wymarzonego konia i puściłby się cwałem przez pełne kolorowych kwiatów łąki. Może wiatr wywiałby mu z głowy bezsensowne myśli, a może nie. Bez zwariowanej jazdy na oklep, nigdy się tego nie dowiem.

Już nie będę rozważał sensowności ekspedycji. Decyzja została podjęta i jest ona ostateczna. Nie wycofam się, nawet ze względu na Magdalenę. Jeżeli uda mi się wrócić, zostanę amatorskim aktorem. Mam nadzieję że ról głupków różnego typu jest pod dostatkiem. Pod okiem doskonałego reżysera będę odgrywał kolejne role swojego życia.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *