Nieco poezji na osobliwych falach

Nieco poezji na osobliwych falach

***
Wychodzi
wypływa
z Chaosu,
na łodzi z marzeń
w marazmie zdarzeń
myśl patosu,
bez serca
bez twarzy
bez głosu.

Z mgły ulotnych wzruszeń
rzeźbię dla niej duszę
i…zsyłam do piekła
lecz ona uciekła

Poszła do łóżka
z prominentem uśmiechu,
dla grzechu.

 

WYCIEKŁO ZE MNIE ZYCIE

Wyciekło ze mnie życie
po kropelce
Wyciekło ze mnie życie
jest w butelce
Flakon kryształowy
ze złotym dekielkiem
Szlifowany płowym
delikatnym pędzelkiem

Wyciekło ze mnie życie
przez malutkie szparki
wyciekło ze mnie życie
do krawieckiej miarki

Zdążyłem już pozbierać
chwile utracone
zdążyłem już poszarpać
te nienarodzone

Wyciekło ze mnie życie
I znów nie zdążyłem
Wyciekło cienkim ściegiem
Jestem tym kim byłem

Patrzę na czas stracony
i na marzeń strzępy
Patrzę na zakręcony
historii bieg pokrętny

Stanąć w prawdzie tak trudno
Odsłonić nagą duszę
Wyciekło ze mnie życie
Skryte w bagienku wzruszeń

 

POLE ODDZIAŁYWAŃ SŁABYCH

Skoro
bieguowość grawitacji
jest
ubiegunowiona
czemu
nie latamy do góry
nogami
z północy na południe
samoistnie
i nieco dziwacznie
albo
głową w dół
z południa
w kierunku północy?

 

ŻYCIE

W aksjomacie czasu
poskręcanych zwojów
pobłysków światłości
Prowadzi cię drogą
popielatych zmysłów
krągłych wątpliwości

 

NADZIEJA

Rosą wspomnień zmoczonym
pęcznieje nasieniem
Wyobraźni potęga
kiełkuje bezbronna
Rozprzestrzeniona
Kosmiczna
I, tragikomiczna
Wypełnia szczeliny
między rzeźbionymi
w fantastyczne słoje,
racjonalnego myślenia klepkami
Wciśnięta w imadło
zapętlonych dążeń,
pragnień kolorowej pogody
Nieśmiertelna i niepomierzona
jak fatamorgana
Nadzieja
Wynalazek z trybami
powyłamywanymi
tchnieniem ułudy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *