Rozdział 1. Okazało się, że jestem Baranem

Rozdział 1. Okazało się, że jestem Baranem

Okazało się, że jestem Baranem

Przez całe dotychczasowe życie myślałem, że jestem człowiekiem. Ba, byłem tego pewien. Mam postawę wyprostowaną, dwie ręce, każda z pięcioma chwytnymi palcami, a ponadto i co najważniejsze, zdolność perspektywicznego myślenia. Jestem zapisany w urzędzie po numerem PESEL, a także NIP i to jest dodatkowym potwierdzeniem mojej gatunkowej przynależności.

Kiedy usłyszałem, że jestem Baranem, pierwsze, co poczułem, to złość na Osła, który tak właśnie mnie nazwał. Stary, głupi Osioł. Powiedział, że choć nie zdaję sobie z tego sprawy, jestem 100% Baranem. Zapalczywy, bytujący w gromadzie podobnych sobie Baranów i Owiec, z bardzo małą dozą indywidualizmu i z duża dozą podporządkowania stadnemu życiu.

Osioł to utytułowany osobnik. Jest profesorem, psychologiem (choć ta ostatnia podobno nie istnieje), coachem, filozofem, pisarzem, a ponadto ojcem i dziadkiem. Zaraz na początku wyjaśnił mi, że dla większości trzody różnych gatunków, Osioł kojarzy się z głupkiem. Tak może być oceniony, bowiem jest uparty i upór swój przedkłada nad polecenia z zewnątrz. Łatwiej powiedzieć, głupi jak osioł, niż znaleźć sposób skutecznej komunikacji. Mówiąc krótko, ten, kto Osła nazywa głupkiem, sam powinien sprawdzić w siebie obecność piątej klepki. Tyle tylko, że jeśli jej nie ma, to i jej braku nie zauważy…

Co innego Baran. Tego można nazwać ignorantem i z tej to ignorancji pochodzi właśnie głupota w czystej postaci. Ale nie jest to cecha przyrodzona, tylko nabyta w trakcie bytu w środowisku naszego, jakże potężnego, nowoczesnego kapitalizmu. Zaintrygował mnie.

Chodzę sobie, niby wolny, w stadzie i za nim podążam. Nawet nie muszę patrzeć na drogowskazy – idę tam, gdzie inni. Przyjmuję narzucone mojemu plemieniu zasady i mam święty spokój. Wszystko pod kontrolą.

Baran, to osobnik, który naciera jak taran, ale ma zawinięte rogi i z ziemi już niczego nie poderwie. Ma swoją Owieczkę i w okolicy inne Owieczki (nimi jest bardzo zainteresowany) oraz Barany (którymi zainteresowany jest nieco mniej). Skubie, to co mu łąka przynosi i generalnie jest zadowolony z życia.

Osioł powiedział mi także, że jestem łatwym łupem. Biorę nawet na nadpsutą przynętę i zasadniczo pozostawiony jestem w spokoju, bo nie mam ambicji, wobec czego nikomu nie zagrażam. Zwróciłem mu uwagę, że bywają osobniki mniej rozgarnięte. Jakie? – zapytał. Odpowiedziałem, że na przykład Świnie. Zaprzeczył.

Świnie są inteligentniejsze od psów, matki śpiewają swoim młodym piosenki, a Wieprzki mają chyba największą świadomość istnienia z wszystkich zwierząt gospodarskich. Nawet od Osłów – dodał lekko wzruszając ramionami. Mają tylko jedną zasadnicza wadę – nie potrafią opanować swoich apetytów. Dlatego też, zamiast zajmować się nauką, sztuką, bądź zarządzaniem, są trzodą, która uczestniczy w konsumpcji. Kołem zamachowym produkcji, co pcha gospodarkę do przodu. Są w większości i gwarantują tak zwany rozwój.

Podobno jestem zniewolony – Osioł chyba bzdury opowiada. Mam wolność wyboru i wpływ na całe swoje życie. Mogę kupić, co chcę (o ile wystarczy mi pieniędzy), wybieram bank w którym biorę kredyt, nawet mogę się rozwieść, nie mówiąc już o wczasach, jedzeniu, czy stylu życia. Nawet mam prawo wyboru polityków. Jestem wolny. Nawet reklamy na mnie nie działają dość silnie – nie mam najnowszego modelu telewizora, ani nawet smartfona. Owszem nie mam wpływu na niektóre rzeczy, jak na przykład przepisy ruchu drogowego, ale nikt na to nie ma wpływu. Poza wszystkim, te przepisy, nawet jeśli nie są doskonałe, to są dość proste: zielone jazda (no jazda!, bardziej zielone nie będzie), czerwone, stop (no to po heblach…).

Osioł śmiał się długo i głośno. Rozbawiłem go, jakbym był kabareciarzem. Może pomyliłem profesję? Tyle tylko, że ja nic śmiesznego w przedstawianiu faktów nie zauważyłem.

Najprostszą nagrodą, bonusem, który sobie bezustannie wypłacam jest zaspokojenie ciekawości. No tak. Czytam (tylko dla chwilowego odprężenia rzecz jasna) ciekawe wiadomości w Internecie. W większości to tak zwane „scoop”, czyli informacje „sensacyjne”. Są ciekawe. Bzdurne i nic nie warte? Ciekawe. Ciekawe. Ciekawe. A ileż tam jest o celebrytach (czyli ściankowcach). Wiecznie młodzi, to i owo im sterczy, prężą się i zwracają na siebie uwagę. Doszedłem do nagłego wniosku: są nieuczciwi. Skoro odkryli wodę wiecznej młodości i permanentnego szczęścia, to mogliby się podzielić. Może nawet nie za darmo, ale sprzedawać, za gotówkę i na raty. Chyba, że udają.

Osioł wyjaśnił, że nakarmiony sensacjami, nie odczuwam prawdziwego głodu. Tak też ma bydło i ród kozi. Świnie jedzą dobrze, choć niezdrowo. Wyjątkiem jest koń, ale on ma klapki na oczach i jego pragnieniem jest dojście do celu wyznaczonego przez woźnicę. Nie myśli zbyt dużo o konsumpcji.

Kłapouchy stwierdził, że może mnie przyjąć na szkolenie, oczywiście odpłatnie i warunkowo – jeśli nie będę robił postępów, zostanę ze szkoły wyrzucony, bez zwrotu kosztów. Na kursie będzie jeszcze Kozioł…

Staremu Osłowi chyba się w głowie pomieszało. Ja, wykształcony, doświadczony i powszechnie szanowany biznesmen mam się uczyć u Osła? Nie potrzebna mi jest żadna edukacja. W sumie, to ja, będąc w awangardzie nowoczesności, mógłbym być mentorem staruszka.

Na dodatek miałbym siedzieć w jednej oślej ławce z Kozłem? Pomijając upór i zacietrzewienie tego osobnika, ma on jeszcze jedną zasadnicza wadę – aby pobudzić kozy do właściwych interakcji seksualnych (czyli do rui) sika on sobie na sierść (w tym na brodę). Rozkład owej uryny przez bakterie prowadzi do powstania strasznego smrodu. I to właśnie podoba się jego partnerkom. U wełnistych wszystko odbywa się bez takich ekscesów.

– Ciebie ów zapach odstrasza, ale kozy podnieca i zniewala – skonkludował Osioł. – Jeśli podniecałby owce, sam byś śmierdział, niby Kozioł.

Skierowałem się do drzwi, nie mając zamiaru wracać do Akademii Osła-impertynenta.

2 thoughts on “Rozdział 1. Okazało się, że jestem Baranem

  1. Panie Zbyszku, zabawne, świetnie się czyta, pouczające, daje do myślenia… i poziom dostępny dla każdego 🙂 Intryguje bo czytający zaczyna się zastanawiać, jakim zwierzakiem jest 🙂
    Podoba mi się baaaardzo…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *